Co dalej z Łomżyńskim Klubem Sportowym?

Co dalej z Łomżyńskim Klubem Sportowym?

W obecności prezydenta Łomży Mariusza Chrzanowskiego odbyło się w miejskim ratuszu spotkanie działaczy, piłkarzy oraz sympatyków ŁKS 1926 Łomża i lokalnych przedsiębiorców. Tych ostatnich pojawiło się jednak niewielu…

– W poprzednich kadencjach samorządu mówiono, że Miasto nie widzi ŁKS-u, że są przedsiębiorcy, dzisiaj mamy sytuację odwrotną. Mimo wielu zadań jakie mamy do zrealizowania, każdego roku te środki w budżecie miasta są przeze mnie wygospodarowywane – mówił prezydent Łomży Mariusz Chrzanowski. Włodarz miasta przypomniał, że tylko w tym roku klub otrzymał z miejskiej kasy 390 tysięcy złotych, z czego 180 tysięcy pochodziło ze środków promocyjnych, aby piłkarze mogli przystąpić do trzecioligowych rozgrywek. – To miał być również impuls dla przedsiębiorców – dodawał. Tak się jednak nie stało, bo biznesmenów chcących wspierać biało-czerwonych jest wciąż jak na lekarstwo.

– Nie powiem, że wszyscy się od nas odwrócili, bo kilku tych sponsorów mamy. Jednak, aby myśleć o bezpiecznej lokacie w trzeciej lidze potrzebne jest szersze wsparcie – mówi Łukasz Uściłowski, prezes ŁKS 1926 Łomża. Jak dodaje to spotkanie miało dać odpowiedź na jedno podstawowe pytanie: Czy chcemy, aby piłka nożna funkcjonowała w Łomży na przyzwoitym poziomie? Czy odpowiedziało? – Myślę, że tak. Woli współpracy ze strony biznesu nie widać – komentuje krótko prezes Uściłowski. Jak podkreśla, zaproszenia wysłane zostały do prawie 70 przedsiębiorców. A pojawiło się ich zaledwie… trzech. – To o czymś świadczy – dodaje. Jego zdanie podziela również członek zarządu Karol Dzbeński. Na ŁKS chodził jeszcze jako młody chłopak. – Pamiętam czasy starej drugiej ligi, jak wchodziło się na stadion, to aż ciarki przechodziły – wspomina. Ale te czasy to już historia. Bo nawet frekwencja na stadionie przy ul. Zjazd jest mizerna. – Sam już nie wiem skąd bierze się zniechęcenie do tego klubu – stwierdza młody działacz. W całym zarządzie jest ich sześciu. Gdy zaczynali blisko rok temu, byli pełni zapału do działania. Dziś widzą, że nie jest łatwo, a pukając do kolejnych drzwi gabinetów lokalnych przedsiębiorców słyszą zazwyczaj dwa słowa: “brak środków” albo “na tą chwilę nie jesteśmy zainteresowani współpracą”. Nikt jednak nie zamierza się poddawać. – Będziemy walczyć do końca – zapowiadają.

Nasuwa się więc pytanie: Dlaczego w 60 – tysięcznym mieście ratusz jest w stanie przeznaczyć więcej pieniędzy na klub niż wszyscy sponsorzy razem wzięci? Wielu tłumaczy to pokłosiem zdarzeń z przeszłości, gdy wokół klubu wytworzył się negatywny klimat i mimo, że dziś są w zarządzie nowe osoby, to ta łatka wciąż się ciągnie. – Nie chce się wierzyć, że ludzie odwracają się plecami do piłki nożnej, to jest rzecz niespotykana – dziwi się Konrad Haponik, wicedyrektor II LO, od lat związany z łomżyńskim sportem. Według Jerzego Kierażyńskiego, byłego piłkarza i działacza ŁKS-u, problem tkwi w mentalności. – Wspieranie klubu, możliwość spotkania się na stadionie i wymiany poglądów, to powinno być dla pewnej grupy osób nobilitacją – przekonuje. Prezydent Mariusz Chrzanowski wierzy, że sytuacja ulegnie zmianie. – Potrzeba jedności i wspólnego działania. Uważam, że przy pełnej mobilizacji jesteśmy w stanie się utrzymać i w dalszej perspektywie myśleć o czymś więcej, bo ten klub na pewno na to zasługuje – mówi, zachęcając do wsparcia środowisko biznesowe.

 

UM Łomża

Related posts

Leave a Comment